Kiedy w końcu grudnia 2020 roku ogłaszano przetarg na budowę stadionu Odry w Opolu, wielu opolan kręciło głowami z niedowierzaniem. Starsi fani widzieli już różne projekty, przetargi, listy intencyjne. Tym razem jest jednak inaczej. Rok po ogłoszeniu przetargu podpisano umowę z firmą Mirbud, a trzy lata po rozpoczęciu budowy, na koniec roku 2024, inwestycja ma zostać zakończona.
Nowy stadion dla Odry
Część opolan zżyma się na fakt, że buduje się tak duży stadion dla Odry. Duży, ponieważ pomieścić ma 11 tysięcy widzów. Obecny mieści około 1/3 tej liczby, a rzadko jest zapełniany. Wiadomo, że nowy obiekt przyciągnie nowych fanów, a i ci, którym nie było po drodze na Oleską ze względu na niski komfort oglądania meczów, mogą skusić się na odwiedziny nowego. Czy jednak wpływy z biletów sfinansują taki obiekt? Zdecydowanie nie.
Opole zdecydowanie powinno mieć stadion „z prawdziwego zdarzenia”, zawsze jednak pojawia się pytanie czy powinien być zbudowany ze środków publicznych. Budowany obiekt cieszy serca kibiców piłki nożnej, ale budzi zazdrość niemałej grupy fanów żużla. Kibice Kolejarza Opole wskazują, że zainteresowanie meczami ich klubu nie spotyka się ze zrozumieniem włodarzy miasta.
Koszty i pytania o przyszłość
Jeżeli Odra awansowałaby do Ekstraklasy, na pewno podobne głosy ucichną. A jeśli nie? Jeżeli stadion będzie zapełniany np. w połowie, więcej będzie krytycznych opinii i zasadność inwestycji. Zwłaszcza, że pierwotne koszty znacznie urosły i realne obciążenie budżetu miasta będzie znane zapewne dopiero po ukończeniu budowy.
Obiekt tego typu ma potencjał na zarabianie „na siebie” poza meczami piłkarskimi (koncerty, konferencje i inne wydarzenia), rzadko gdzie jednak bilansuje to koszty budowy czy nawet utrzymania, jeśli nie stoi za nim sponsor. Jak będzie w Opolu?

